Problem z elektrośmieciami. Będzie lepiej?

Około 40 proc. wszystkich elektroodpadów w Polsce nie trafia w tej chwili do recyklingu. Konsumentom brakuje wiedzy, gdzie je zdawać. To także efekt dotychczasowego, ułomnego prawa, które ma zostać zmienione. W zakładach utylizacji i w firmach produkujących sprzęt mają być też prowadzone kontrole przez wykwalifikowanych specjalistów.

Nie jest tajemnicą, że to gospodarstwa domowe odpowiadają za pochodzenie prawie 82 proc. odpadów komunalnych a tzw. gospodarka cyrkularna, której orędownikiem jest m.in. Ministerstwo Rozwoju, powinna opierać się na efektywnym odzyskiwaniu surowców z odpadów.

W ostatnim raporcie Instytutu Sobieskiego na temat gospodarowania zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym w perspektywie do 2013 r. wskazano na fakt, że w niewielkim stopniu wykorzystywana jest wiedza na temat elektrośmieci. Niewystarczająca jest też kontrola tego, co w gruncie rzeczy dzieje się z elektroodpadami. Największe jednak kontrowersje wciąż budzi nieodpłatny odbiór zużytych sprzętów, który odbywa się na koszt producentów a ostatecznie – konsumentów. Nowe przepisy, które najprawdopodobniej wejdą w życie w 2018 r., mają w jednoznaczny sposób uregulować tę sprawę - to producenci sprzętów odpowiadają za elektroodpady - od momentu ich powstania, do zutylizowania. Kwestia, w której nie postawiono jeszcze „kropki nad „i”, wiąże się z przechowywaniem, transportem i utylizacją zużytego sprzętu – na czyj koszt ma to się de facto się odbywać. Mają ją doprecyzować właśnie przepisy nt. utylizacji ZSEE (zepsutego sprzętu elektrycznego i elektronicznego).
Gospodarka w obiegu zamkniętym przyczyni się w dłuższym terminie do lepszego wykorzystania potencjału drzemiącego w elektroodpadach. W efekcie producentom powinno się co raz mniej opłacać postarzanie sprzętu, a coraz bardziej naprawa. Od 2018 r. będzie też obowiązywał precyzyjny podział na 6 grup elektroodpadów: sprzęt działający na zasadzie wymiany temperatur, ekrany, monitory oraz sprzęt zawierający ekrany o powierzchni większej niż 100 cm2, lampy, sprzęt wielkogabarytowy, sprzęt małogabarytowy, sprzęt małogabarytowy informatyczny i telekomunikacyjny.
Nie ulega wątpliwości, że to producenci mają zużyte sprzęty zbierać i dostarczać do wyspecjalizowanych punktów odbioru. Konsumenci zaś mają być dokładnie informowani, gdzie mogą zdać elektroodpady – czy w punktach gminnych, czy sklepach zajmujących się sprzedażą sprzętu elektrycznego i elektronicznego, czy gdzie indziej.
Warto przypomnieć, że kraje członkowskie UE są zobligowane by w 2019 roku uzyskać 65-procentowy poziom zbierania elektroodpadów. Polska ma te kryteria spełnić do 2021 roku.

Robert Azembski